Archwiwum dla Styczeń 21st, 2010

Co z lotniskiem w pyrzowicach w 2010 roku ?

Cały czas czekamy na efekty inwestycji, który ma służyć rozwojowi naszego katowickiego portu lotniczego.  Przygotowania już trwają podobno najpierw ma powstać około 30 tysięcy metrów kwadratowych nowych płyt postojowych i nowa powierzchnia terminala handlowego, czyli cargo.

Jego powierzchnia to planowane 7 tysięcy metrów kwadratowych. Koszty wstępnie już są ustalone, sama baza cargo wyniesie około 16 milinów euro, z czego swój duży wkład tutaj mają środki unijne. Budowana płyta postojowa ma mieścić aż trzynaście samolotów, a w sumie to nawet dwadzieścia sześć maszyn. Szkoda, że dopiero w dalekiej przyszłości jest planowana droga do kołowania oraz druga pas startowy.

W śmiałych planach oprócz odnowy i rozbudowy lotniska ma się rozpocząć budowa połączenia kolejowego między Katowicami, a Pyrzowicami podobny do krakowskiego. Ma to być główne połączenie także między innymi miastami tego województwa. Łączna suma takich przyjemności wyniesie niebagatelne 435 milionów złotych. Warto będzie zaczekać, aby zobaczyć upragniony standard i wystarczające warunki międzynarodowego lotniska. W śmiałych pragnieniach znajdują się także plany dość sporych zakupów maszyn głównie do zapewnienia wymaganego bezpieczeństwa na lotnisku.

Koszt tego bezpieczeństwa będzie wynosił około dwunastu tysięcy złotych, a lotnisko będzie miało w posiadaniu auto natychmiastowej interwencji, czyli samochód ratowniczo-gaśniczy, oraz posypywarko –polewarkę, która służy do odlodzenia i oczyszczania istotnych powierzchni, na których odbywają się główne operacje. Przyglądając się lotniczemu portowi w Gdańsku, także nasze międzynarodowe lotnisko w Pyrzowicach pragnie posiadać drugiego operatora paliw, gdyż na dzień dzisiejszy jedynym dostawcą paliwa do samolotów jest znana spółka Petrol. Na pewno byłaby to wielka różnica w momencie dwóch konkurencyjnych operatorów paliw, jeden z nich zawsze mógłby umocnić się na rynku.

Jednak czy te zmiany sprawią, że zwiększy się liczba korzystających pasażerów? Na pewno tak, ale za nim do tego dojdzie trzeba się uzbroić w kilkuletnią cierpliwość, nie oczekując bardzo szybkich zmian i plagi klientów na przestrzeni oczekiwań. Lotnisko i bez tego cieszy się wielkim powodzeniem i jego pracownicy nie mają powodu do narzekań na brak zajęć. Jednak oczekiwania są o wiele większe, dlatego warto przyjrzeć się z boku rozkwitowi lotniska przyszłości.

Pyrzowice rezygnują z budowy wielopoziomowych parkingów

Powód? Jak grzyby po deszczu wyrastają prywatne parkingi, gdzie godzina postoju jest trzy razy tańsza niż na lotnisku. – Musimy się z tym pogodzić – deklarują władze portu

Gdy dwa lata temu na placach, podwórkach i gospodarstwach wokół Pyrzowic zaczęły powstawać prywatne parkingi, Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze nie było tym zachwycone. Tadeusz Czapla, który razem z zięciem i żoną wyburzył stare silosy, utwardził plac i stworzył pierwszy prywatny parking w okolicy, pamięta, że nie mógł opędzić się od kontroli. Nadzór budowlany, sanepid, straż pożarna. Gdy jedni kontrolerzy wychodzili, drudzy czekali już za drzwiami. – To był zmasowany atak – wspomina pan Tadeusz.

Ale parking przetrwał i fali nie dało się już zatrzymać. Jak grzyby po deszczu wokół lotniska zaczęły powstawać kolejne miejsca postojowe. Nawet właściciele gospodarstw oddalonych o kilka kilometrów zaczęli utwardzać każdy kawałek wolnej ziemi. Efekt? Dziś na prywatnych parkingach jest już około dwóch tysięcy miejsc, czyli tyle, ile na samym lotnisku. I co najważniejsze, mieszkańcy wciąż wygrywają rywalizację o klientów niższymi cenami. Doba postoju u nich kosztuje 15 zł, podczas gdy na lotnisku trzeba zapłacić 50 zł. Różnica jest jeszcze większa przy dłuższym parkowaniu. Gdy na tydzień zostawimy auto u gospodarza zapłacimy 50 zł, zaś na lotnisku – cztery razy więcej! Z przyciągnięcia klientów nie zrezygnowali nawet właściciele parkingów znajdujących się kawał drogi od lotniska – dowożą ich w obie strony busem.

Wygląda na to, że władze lotniska skapitulowały już przed tymi konkurentami. Artur Tomasik, prezes GTL-u, przyznał w poniedziałek, że port rezygnuje z planów budowy wielopoziomowych parkingów, które miały stanąć obok terminali pasażerskich. Po pierwsze są bardzo drogie, po drugie – niepotrzebne. – Razem z parkingami należącymi do mieszkańców mamy już ponad 4 tysiące miejsc. Przy obecnym ruchu pasażerskim to w zupełności wystarczy – przekonuje prezes Tomasik.

Na obniżenie cen na lotniskowym parkingu, niestety, nie ma szans.- Nasze ceny skalkulowane są na optymalnym poziomie -wyjaśnia prezes GTL-u.

Właściciele parkingów cieszą się z tych wiadomości. Według Tadeusza Czapli lotnisko już dawno powinno zdecydować się na taki krok. – Prawdę mówiąc, nie miało innego wyjścia, jak zaakceptowanie konkurencji, bo zawsze będzie mieć wyższe koszty niż my – mówi Czapla i wyjaśnia, że przy prowadzeniu parkingu rodzina musi się sporo nabiegać, ale oszczędzają na tej całej administracji, która jest na lotnisku. Prowadzenie parkingu traktuje jako okazję do wyrównania rachunków krzywd. – Bo proszę pana, do tej pory z lotniskiem mieliśmy tylko same kłopoty: hałas, zagarnięte pola uprawne, a jak było jeszcze wojsko, to i zamykane co jakiś czas drogi. Teraz możemy przynajmniej na tym lotnisku trochę zarobić – mówi pan Tadeusz.

Mimo rezygnacji z budowy nowego parkingu na zawieszenie broni między lotniskiem a okolicznymi mieszkańcami się nie zanosi. GTL nie we wszystkim zamierza iść gospodarzom na rękę, przekonali się o tym np. ci, którzy odwożą swoich klientów busami. Nie muszą płacić za wjazd na teren lotniska, o ile wyjadą najpóźniej po pięciu minutach, ale w tak krótkim czasie przecież trudno jest się wypakować z bagażami. Z tego powodu między właścicielami parkingów a GTL-em narasta konflikt. Ci pierwsi mówią o celowej złośliwości. – Powinni wprowadzić jakieś karnety, a nie robić taki cyrk, będziemy się tego domagać – zapowiadają mieszkańcy.

Źródło: gazeta.pl